Kawa nieodmiennie być musi. Duża, czarna i pachnąca. Bez cukru. Bez mleka. Bez zbędnych dodatków. Najlepiej z mojego prywatnego ekspresu domowego. Naprawdę, odkąd mam w domu ekspres, który przy mieleniu małych, ciemnych ziarenek roznosi zapach po całej kuchni, żadna inna kawa nie smakuje mi już tak dobrze jak ta, wypita na kanapie, pod kocem, przy dobrej książce.
U mnie kawa = książka. A książka = kawa. Kiedy sięgam po jedno, zaraz muszę pod ręką mieć też drugie.
No to idę. Po kawę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz